Strona korzysta z plikw cookie w celu realizacji usug zgodnie z Polityk cookies. Moesz samodzielnie okreli warunki przechowywania lub dostpu mechanizmu cookie w Twojej przegldarce.
[ Rozumiem, nie pokazuj wicej tego komunikatu. ]

18 stycznia, Szczytnik

Spotkanie poweekendowe

W mgliste sobotnie popołudnie 18 stycznia 2014r. spotkaliśmy się ponownie na Szczytniku, aby ogrzać nasze serca miłością Pana Jezusa i rozważyć kolejny werset z Listu do Koryntian: „Miłość nie unosi się gniewem”.
W temat wprowadzili nas Ola i Miłosz wraz z księdzem Romualdem Brudnowskim, który tym razem zastąpił nieobecnego księdza Pawła.

Spróbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie: Co to jest gniew? W jakich sytuacjach go odczuwam? Czy znam jego przyczyny? Jak sobie radzę z gniewem? Spróbowaliśmy rozeznać swoje serce i dowiedzieć się tego, czego jeszcze wciąż nie rozumiemy w reakcjach własnych i naszego współmałżonka.

Gniew, przede wszystkim jest jednym z wielu uczuć, które odczuwamy każdego dnia. Nie jest niczym, co należy potępiać i św. Paweł wyraźnie to pisze w swoim liście. Gniew nie jest, więc naszym wrogiem, ale przyjacielem, który daje sygnał, że coś dzieje się nie tak, jak powinno.
Przypomnieliśmy sobie, co nauka mówi o gniewie i tych, którzy lubią naukowe teorie zapraszam na http://pl.wikipedia.org/wiki/Gniew_(emocja). My jednak dłużej zastanowiliśmy się nad tym, jakie znaczenie mają te wszystkie naukowe informacje w przełożeniu na nasze codzienne funkcjonowanie? Po co nam gniew?

Jest on potrzebny i ma ważną rolę do spełnienia. Gniew służy nam do ochrony swoich granic i do wyrażania swojego zdania. Gniew sygnalizuje nasze niezaspokojone potrzeby: potrzebę bycia wysłuchanym, potrzebę bezpieczeństwa. Często wybuchy gniewu spowodowane są „błahymi’ sprawami, ale pod ich powierzchnią kryją się właśnie niezaspokojone potrzeby, niewyrażone uczucia związane z innymi sytuacjami.

Istotne jest, co my dalej robimy z gniewem i energią, która się rodzi podczas wybuchu. Św. Paweł mówi, że „miłość nie unosi się gniewem.” No właśnie: nie unosi. Jeśli my zaczniemy pielęgnować gniew, podsycać jego energię, będziemy budować postawę, która może bardzo źle wpłynąć na nasze funkcjonowanie. Gniew zniekształca widzenie rzeczywistości, paraliżuje myśli, przepływ miłości, przywala, przygniata, zamyka nas na świat zewnętrzny. Sam wybuch gniewu nie jest grzechem, dopiero unoszenie się, zapiekanie się w gniewie, budowanie na nim postawy i w konsekwencji krzywdzenie drugiego człowieka, jest grzechem.

Co więc możemy zrobić? Czy wyrażać gniew, czy go jednak tłumić?

Jednogłośnie doszliśmy do wniosku, ze należy gniew wyrażać, bo jeśli jest on kumulowany to może prowadzić do poważnych chorób: depresji, lęków, nieumiejętności wyrażania uczuć, zaburzeń w postrzeganiu rzeczywistości. Jednak istotny jest sposób, w jaki wyrażamy ten gniew. Trzeba nauczyć się kontrolować wybuchy gniewu na tyle, aby nie krzywdzić innych ludzi. Trzeba nauczyć się nie pielęgnować gniewu, ale o nim rozmawiać. Trzeba dzielić się, w miarę możliwości, swoim uczuciami, sygnalizować potrzeby tak, aby nie dochodziło do niedomówień. Nie można zakładać, że drugi człowiek domyśli się, o co nam chodzi.

Jak sobie radzić? Jak sobie pomóc?

W małżeńskim życiu dużą rolę odgrywa współmałżonek, który może pomóc osobie wybuchowej zatrzymać nakręcanie się w gniewie. Może dać sygnał, że ten drugi już za daleko się posunął. Może postawić ścianę, która zablokuje to nakręcanie się. Jak to można zrobić? Przede wszystkim poprzez ciągłe poznawanie siebie samego i współmałżonka, poprzez poznawanie własnych temperamentów i próbę rozumienia, dlaczego nasze reakcje są takie, a nie inne. Ważne jest, abyśmy nie stosowali wymówki: Taki jestem i koniec, ale próbowali nad sobą pracować, analizowali sytuację po wybuchu gniewu i starali się uczyć, aby może drugi raz postąpić inaczej.

 Najważniejsze jednak, abyśmy nie grzeszyli pielęgnując gniew i aby „nad naszym gniewem nie zachodziło słońce”.

 

Spotkania dla Małżeństw Alicja i Wiesław Ściegienko tel. 509 322 012 (Alicja) lub 71 71 51 081 (wieczorem), e-mail: sciegienko@spotkaniamalzenskie.pl lub alasciegienko@wp.pl