Strona korzysta z plikw cookie w celu realizacji usug zgodnie z Polityk cookies. Moesz samodzielnie okreli warunki przechowywania lub dostpu mechanizmu cookie w Twojej przegldarce.
[ Rozumiem, nie pokazuj wicej tego komunikatu. ]

04 maja 2012 r.

Agnieszka Mironowicz

                   Specjalne słowa wdzięczności składamy Agnieszce i Władkowi Mironowiczom
                   za to, że zawsze mieli dla nas bezcenny czas i słowa,
                   słowa dodające otuchy, wzmacniające, a nierzadko uskrzydlające.

   Agnieszka i Władek byli zawsze jednym z filarów Wrocławskiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich. Na rzecz małżeństw pracowali nieprzerwanie od 28 lat.
Od zawsze współprowadzili weekendy dla małżeństw, brali udział w różnych formach pracy Ruchu, a wszystkim służyli radą i wsparciem. W latach 1989-91 pełnili funkcje liderów, od 2002 odpowiadali za organizację Dni Skupienia, a przez wiele ostatnich lat byli członkami Zarządu naszego Ośrodka.
Jak dowiedzieli się o dialogach – nie pamiętają, za to po przeżyciu weekendu od razu uznali, że jest to Ruch dla nich. Agnieszka mówiła „składane w darze czas i zaangażowanie w firmie „Panabożej” ma efekt uboczny: Pan Bóg poprawia Ci Twoje małżeństwo. Jest to niezwykłe, bo każdy wyjazd to służba nie tylko dla innych, ale i dla siebie.
Agnieszka i Władek bardzo cenili spotkania z innymi ludźmi – jak mawiali: wspólna praca w dobrym dziele bardzo zbliża.W ciągu ostatnich 28 lat krąg Ich przyjaciół znacznie się poszerzył o ludzi z Dialogów.
Niwa „poletka Pana Boga” stwarza natychmiastową, głęboką wieź – mówiła Agnieszka. Tu wszyscy jesteśmy jednocześnie uczniami i nauczycielami.
Wspominamy również znamienne słowa Agnieszki: „Nasza rola jest bardzo zwyczajna. Po prostu jesteśmy, trwamy”.

Teraz nadszedł czas na nas:

Agnieszko, będziesz trwać w naszej pamięci nie tylko jako osoba pełna mądrości i poczucia humoru, ale przede wszystkim jako osoba delikatna, wrażliwa i wsłuchana w drugiego człowieka.

Animatorzy Wrocławskiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich


                         Przemówienie wygłoszone na pogrzebie
                                       Agnieszki Mironowicz

                                                              Wrocław, 4 maja 2012 roku
 
W smutku i głębokiej zadumie, ale także z żarliwą wiarą w wielkie Miłosierdzie Boże, żegnamy dziś w licznym gronie rodziny, przyjaciół, kolegów i współpracowników ś. p. Agnieszkę Mironowicz, emerytowaną profesor chemii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, naszego przyjaciela i niezawodnego towarzysza pracy w Ruchu Spotkań Małżeńskich. Nie potrafię tu wymienić także wielu innych terenów jej zaangażowania i pracy społecznej.

Od ponad ćwierćwiecza, na samym początku działalności Wrocławskiego Ośrodka tego Ruchu, Agnieszka dołączyła do nas wraz z mężem Władkiem jako jedna z pierwszych par animatorów. Wielokrotnie prowadzili spotkania z małżeństwami i zakochanymi, sami organizowali programy pogłębiające dla członów w Ruchu, pełnili rożne funkcje w Zarządzie naszego Ośrodka. Pamiętam dobrze nasze wspólne uczestnictwo w pierwszym weekendzie dla małżeństw, prowadzonym przez nas w Baranowiczach na Białorusi. Przy okazji pobytu w tym kraju odwiedziliśmy cmentarz żołnierzy Armii Krajowej w Surkontach, gdzie jest pochowany ojciec Agnieszki, legendarny niemal major Maciej Kalenkiewicz, ps. „Kotwicz”, który to pseudonim był jego herbem. „Kotwicz” zginął tam 21 sierpnia 1944 roku w ostatniej na tym terenie bitwie oddziałów Armii Krajowej z Armią Radziecką pacyfikującą tereny anektowane do Związku Radzieckiego. Z ogromnym wzruszeniem modliłem się przy tych grobach, bo sam byłem żołnierzem 7 Brygady Armii Krajowej Okręgu Wileńskiego. Naszej brygadzie nie udało się wymknąć do Ruszczy Rudnickiej po aresztowaniach dowództwa A.K. i zostaliśmy rozbrojeni wcześniej, wywiezieni do Kaługi, a dzięki temu przeżyliśmy.

Historia ojca Agnieszki, którego ona nie znała osobiście, a do którego w czasach PRL nie mogła się nawet przyznawać, miała ogromny wpływ na niezłomną postawę córki, którą niejednokrotnie podziwialiśmy. Ta niezłomna postawa i jej głęboka wiara ujawniła się także w ostatnich miesiącach życia Agniezki, gdy zbyt późno rozpoznana choroba nowotworowa była dla niej wyrokiem bliskiego już odejścia i wielkich cierpień. Pracowaliśmy wtedy nad nową redakcją podręcznika do pracy z narzeczonymi. Agnieszka do końca doprowadziła zadanie, którego się wówczas podjęła, a o nowotworze mówiła „mój przyjaciel guz”, bo dostrzegała także budującą reakcję swoich bliskich na jej cierpienie i zagrożenie życia.

Bardzo nam będzie brakowało Ciebie, Agnieszko. Ale przecież w Składzie Apostolskim deklarujemy codziennie: „wierzę w świętych obcowanie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen”. Wszyscy oczekujemy tego zmartwychwstania. A ks. Jan Twardowski napisał kiedyś: „Żeby zmartwychwstać – trzeba umrzeć”.  Wyprzedziłaś nas, Agnieszko, na tej drodze ku zmartwychwstaniu, bo ten pierwszy trudny ale konieczny krok masz już za sobą.

Wieczny odpoczynek racz Ci dać Panie …

Józef Łukaszewicz

 

Galeria zdjęć


Spotkania dla Małżeństw Alicja i Wiesław Ściegienko tel. 509 322 012 (Alicja) lub 71 71 51 081 (wieczorem), e-mail: sciegienko@spotkaniamalzenskie.pl lub alasciegienko@wp.pl